LUDZIE MAROKA W KADRACH.
Jeśli kiedykolwiek jeszcze odwiedzę Maroko, to na pewno będzie to podróż po kadry. Czuję potężny niedosyt. Fotografować w dobrym świetle, mieć możliwość dysponowania czasem według własnych reguł, powtarzać ujęcia, tworzyć je w tym samym miejscu o rożnych porach dnia i nocy. W tym kontekście zorganizowane wycieczki sporo tracą w porównaniu z wyjazdami na własną rękę, ale z kolei pozwalają eksplorować kraj w sposób łatwy i przyjemny, no i można poczuć atmosferę danego miejsca, co jest bardzo pomocne w późniejszych podróżach prywatnych tamże.
Większość poniższych ujęć powstała w pełnym, ostrym marokańskim słońcu. Nie tym razem marzenia o złotej godzinie. Niektóre kadry robiłam w dużym pośpiechu, żeby nadążyć za grupą i nie zgubić się wśród tłumów, w labiryncie wąskich uliczek. Jeszcze inne zza szyby autokaru, w drodze ku kolejnym przygodom. Ale wszystkie są dla mnie ważne i do każdego dołączyć mogę jakieś wspomnienie, historię czy anegdotę. I myślę, że o to chodzi w fotografii - żeby ją czuć i żeby przywoływała na myśl to, co zatrzymało w danym momencie.
Medyny, souki - to wymarzone miejsca, w których fotograficzne dokumentowanie codzienności przyspiesza bicie mojego serca zanim jeszcze zdejmę pokrywę obiektywu. Marokańczycy mają w sobie coś, co chce się pokazywać. Może autentyczne twarze? Może chodzi o spojrzenie? Ubiór, który od razu podbija efektowność zdjęcia? Nie wiem. Jestem z tym tematem już jakiś czas i szczerze mówiąc niekoniecznie potrafię to dookreślić, wiem natomiast, że bardzo chciałabym wrócić na marokańskie ulice i tworzyć portrety. Może kiedyś będę miała w sobie tyle odwagi. Póki co, z daleka.
LUDZIE MAROKA
Patrzę na te zdjęcia i mam takie poczucie, że są one dopiero wstępem do tego, żeby zacząć poznawać Maroko. Mnóstwo pytań. Na pewno będę szukała odpowiedzi.
Zobaczyłam sporo, przywiozłam wiele ujęć, jeszcze więcej wspomnień, ale czuję, że fotograficznie jestem dopiero na początku tej opowieści. Może będzie mi dane raz jeszcze przejść przez medynę w poszukiwaniu kadrów, które później przeniosą mnie do konkretnych miejsc, chwil i emocji. Jak te powyższe.
Maroko, XI/XII 2025 roku.
n.jpeg)



.jpeg)









%20(1).jpeg)

Komentarze
Prześlij komentarz